Dlaczego Elon Musk kupił Twittera — woke, neomarksizm i walka o władzę
Punktem wyjścia jest pozornie nieracjonalny zakup Twittera za 44 mld dolarów, który autor tłumaczy nie rachunkiem ekonomicznym, lecz walką o kontrolę nad propagandą i osobistymi motywami Muska. Na przykładach Bud Light, Victoria's Secret, sportu kobiecego i polityki migracyjnej pokazuje, jak firmy i instytucje działają wbrew własnym interesom pod presją ratingów ESG, BlackRock i agendy DEI. Autor wyprowadza rodowód tej ideologii od marksizmu przez postmodernizm po neomarksizm, opisując konflikt „ciemiężycieli i uciśnionych" oraz cztery „grzechy główne" przypisywane białym heteroseksualnym mężczyznom. Całość kończy się refleksją o narastającej kontrofensywie, sile rynku jako mechanizmu korekty i o tym, że piękne obietnice równości historycznie służyły wyłącznie zdobyciu władzy.
Obejrzyj filmDlaczego Elon Musk kupił Twittera — opowieść o „woke", neomarksizmie i walce o władzę
Punkt wyjścia: zakup Twittera za 44 mld dolarów
Autor zaczyna od pozornie absurdalnej decyzji biznesowej Elona Muska:
- Platforma po przejęciu straciła około dwóch trzecich wartości, większość reklamodawców i większość personelu.
- Straty sięgały nawet 4 mln dolarów dziennie, a firma balansowała na granicy bankructwa.
- Sam Musk w dniu transakcji stwierdził, że kupił Twittera, by „ocalić ludzkość, którą bardzo kocha".
Osobisty motyw Muska
Według narracji autora decyzja miała podłoże osobiste i bolesne:
- Syn Muska, Xavier, dokonał tranzycji i przyjął imię Vivian Jenna Wilson, jednocześnie zrywając relacje z ojcem.
- Musk publicznie komentował, że jego dziecko „wyszło poza socjalizm i stało się pełnym komunistą, wierzącym, że wszyscy bogaci to zło".
- Wniosek autora: Musk kupił platformę nie dla pieniędzy, lecz dla kontroli nad źródłem propagandy — bo kto kontroluje propagandę, kontroluje opinię publiczną.
Co Musk zmienił po przejęciu
- Zwolnił większość pracowników odpowiedzialnych za cenzurę treści.
- Odblokował konta znanych osób, m.in. Kanye Westa i Donalda Trumpa.
- Umożliwił wypowiadanie się przeciwnikom ideologii określanej jako poprawność polityczna / sprawiedliwość społeczna (SJW) / progresywizm / wokizm.
Autor zapowiada, że będzie mówił ostrożnie, bo uważa temat za „najbardziej zakazany" w anglojęzycznym internecie — po angielsku, jak twierdzi, nie odważyłby się nagrać takiego materiału.
Dwa przykłady „strzału we własną stopę"
Bud Light i Dylan Mulvaney
- Znana osoba transpłciowa (8 mln obserwujących na TikToku, 2 mln na Instagramie) świętowała 365 dni tranzycji kampanią reklamową piwa Bud Light — marki tradycyjnie kojarzonej z „prawdziwymi mężczyznami" i obecnej w tekstach amerykańskiej muzyki country.
- Wizerunek influencerki trafił na puszki piwa.
- Reakcja klientów: bojkot, rozstrzeliwanie puszek z broni automatycznej w ramach flash mobów, wyrzucanie produktu, usuwanie wzmianek o marce z tekstów piosenek.
- Skutki: gwałtowny spadek sprzedaży, według autora około 5 mld dolarów utraconej kapitalizacji w ciągu kilku miesięcy; założyciele próbowali się tłumaczyć i przepraszać, twierdząc, że „nie o to im chodziło".
- Komentarz: to, co budowano 20 lat, marketingowcy zniszczyli w tydzień.
Victoria's Secret
- Marka zbudowała pozycję na wizerunku wysokich, seksownych modelek („aniołków") — mężczyźni kupowali bieliznę dla partnerek, kobiety kupowały ją jako aspirację (autor porównuje to do butów reklamowanych przez Michaela Jordana: kupujący chce być podobny do idola).
- Od 2018 roku firma zmieniła politykę i zaczęła promować przedstawicieli różnorodności: osoby transpłciowe, osoby z niepełnosprawnościami, czarnoskóre modelki, modelki plus-size (body positive).
- Efekt: spadki sprzedaży rzędu 5% kwartalnie.
- Obrazowe porównanie autora: to tak, jakby wejść do klubu nocnego czy stripbaru i zastać tam kościół — klienci po prostu się odwracają i wychodzą.
Kluczowe pytanie: dlaczego firmy działają wbrew własnym interesom?
Autor odrzuca tezę o głupocie zarządów. Jego zdaniem firmy zostały zmuszone — a mechanizm przymusu wynika z walki o władzę w zachodnich demokracjach, w której propaganda jest narzędziem.
Mechanizm: kto i jak wywiera nacisk
- Władza polityczna — Partia Demokratyczna w USA opisywana jako środowisko lewicowe konsekwentnie stosujące tę ideologię, m.in. w składzie administracji Joe Bidena.
- Władza ekonomiczna — fundusze takie jak BlackRock, „fundusz funduszy" zarządzający aktywami o wartości podanej przez autora jako 66 bilionów dolarów. Posiadając akcje większości spółek z indeksu S&P 500, taki podmiot może wpływać na decyzje setek firm.
- Narzędzie nacisku — zasady zrównoważonego rozwoju (ESG) i systemy ratingowe. Nie ma bezpośredniego nakazu: istnieje scoring, który przekłada się na dostęp do inwestycji i kredytów.
- Firma, która wykazuje odpowiednią różnorodność (diversity) w składzie zatrudnienia, otrzymuje wyższą ocenę.
- Menedżerowie sami zabiegają o wysoką pozycję w rankingu, bo od niej zależą bonusy i finansowanie — nawet jeśli klienci tego nie chcą.
Światowe Forum Ekonomiczne
Autor twierdzi, że popularne „teorie spiskowe" o Klausie Schwabie i Wielkim Resecie źle opisują mechanizm. Jego zdaniem realny mechanizm działa przez neomarksistów, a celem jest dekonstrukcja obecnej cywilizacji i zniesienie prawa własności — stąd hasło „nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy". Ponieważ nikt nie zrzeknie się własności dobrowolnie, potrzebna jest propaganda i presja.
Ideologiczne korzenie: od marksizmu do neomarksizmu
Idee jako narzędzie walki o władzę
Autor przyjmuje założenie, że u ludzi walka o władzę toczy się przez idee: zwycięża ta, którą przyjmie najwięcej jednostek. Ideami są m.in. gospodarka towarowo-pieniężna, praworządność, demokracja, socjalizm i komunizm — ludzie jednoczą się wokół nich, a większa grupa „pożera" mniejszą.
Stary marksizm
- Zakładał konflikt między posiadaczami środków produkcji a resztą społeczeństwa o ograniczone zasoby.
- Opierał się na założeniu gry o sumie zerowej — „tortu" nie da się powiększyć, więc jedynym rozwiązaniem jest odebranie bogatym.
- Autor uznaje to za fałsz: produkcja i dobrobyt realnie rosną, więc można wspólnie tworzyć. Narracja o sumie zerowej jest potrzebna tylko wtedy, gdy celem jest zdobycie władzy, a nie tworzenie.
Rola postmodernizmu
Przejście od modernizmu do postmodernizmu oznacza, według autora, że:
- Nie istnieje jedna obiektywna rzeczywistość albo istnieje ich wiele.
- W praktyce „obiektywna" jest ta rzeczywistość, której grupa okazała się silniejsza — prawda staje się kwestią interpretacji narzuconej przez dominujących.
Neomarksizm / sprawiedliwość społeczna
Nowa wersja doktryny rozszerza konflikt poza ekonomię:
- Konflikt przenika wszystkie instytucje: rodzinę, religię, moralność, normy zachowania, państwo, a nawet naukę i metodę naukową.
- Ciemiężycielem jest biały heteroseksualny mężczyzna, który przez wieki tworzył narracje i instytucje służące jego interesom.
- Wszystkie te instytucje mają zostać poddane dekonstrukcji, a nie tylko wywłaszczeniu — bo są zaprojektowane, by obsługiwać ciemiężyciela.
- Rzeczywistość osoby z grupy „uciśnionej" (np. czarnoskórej osoby transpłciowej) ma z definicji większą wagę niż rzeczywistość białego heteroseksualnego mężczyzny.
- Zmiana ma nastąpić bez przemocy, przez stopniowe przenikanie do organów władzy i zarządzania oraz narzucanie propagandy.
Trzy filary ideologii (wg autora)
- Istnieje konflikt między ciemiężycielami a uciśnionymi.
- Ciemiężyciele zbudowali całą „matrycę" cywilizacji — gospodarkę, przemysł, religię, demokrację — by utrzymać ucisk.
- Ta patriarchalna cywilizacja jest niesprawiedliwa i podlega całkowitemu zburzeniu, nie zaś tylko przejęciu.
Cztery „grzechy główne" przypisywane białym heteroseksualnym mężczyznom
Globalne ocieplenie
- Emisje CO₂, fabryki, drogie samochody — wszystko to ma być dziełem białych mężczyzn, którzy „rywalizują ze sobą, wymyślają nowe rzeczy i podsycają własną próżność".
- Podważanie tej tezy (np. przypominanie, że w historii Ziemi wielokrotnie występowały globalne ochłodzenia potwierdzone przez geologów) jest — zdaniem autora — zakazane.
- Stąd bierze się popularność postaci takich jak Greta Thunberg: mówi rzeczy zgodne z obowiązującą agendą i jest za to nagradzana.
Kolonializm
- Białym zarzuca się zniszczenie cywilizacji Bliskiego Wschodu oraz Ameryki Północnej i Południowej.
- Autor zwraca uwagę na przemilczane kontrprzykłady: Imperium Osmańskie, liczne wojny i podboje terytorialne w Afryce prowadzone przez ludy nie-białe.
- Wniosek: kolonializm funkcjonuje jako stygmat zarezerwowany wyłącznie dla białych mężczyzn.
Niewolnictwo
- Autor przyznaje, że temat jest dla USA drażliwy: w pierwszych dekadach istnienia państwa dochody pochodziły z bawełny, a jej wysoka marżowość wynikała właśnie z niewolniczej pracy.
- Twierdzi jednocześnie, że wojna secesyjna nie wybuchła po to, by znieść niewolnictwo, lecz dlatego, że stany południowe chciały uniezależnić się od Północy i przestać ją „karmić".
- Przemilczane, jego zdaniem, fakty: to Afrykanie chwytali innych Afrykanów i sprzedawali ich w handlu niewolnikami; w Cesarstwie Rzymskim istniało masowe niewolnictwo białych; handlowano też czeladzią wywożoną do Konstantynopola ze słowiańskich terenów.
- Konkluzja: gatunkowi ludzkiemu „obojętny był kolor skóry towaru — liczyły się pieniądze".
Seksizm
- Zarzut dotyczy przedmiotowego traktowania i poniżania kobiet w ramach patriarchatu.
- Autor kontruje, że nie wolno mówić o ochronnej roli instytucji rodziny w chrześcijaństwie ani o kulcie Matki Boskiej.
- Przywołuje argument genetyczny: w genomie współczesnego człowieka jest dwa razy więcej fragmentów DNA żeńskiego niż męskiego, co ma dowodzić, że mężczyźni dwukrotnie częściej ginęli i poświęcali się dla kobiet.
Praktyczne skutki i przykłady absurdów
Sport kobiecy
- Zawodniczki transpłciowe (osoby, które przeszły tranzycję po okresie dojrzewania) startują w rywalizacji kobiet: w pływaniu, kolarstwie, podnoszeniu ciężarów, biegach, a nawet golfie — zachowując przewagę biologiczną.
- Publiczna krytyka kończy się oskarżeniem o dyskryminację i „anulowaniem" (cancel culture): usuwaniem kont, zakazem wypowiedzi, etykietą rasisty.
- Autor przywołuje skargi sportsmenek na obecność osób transpłciowych w damskich szatniach, wobec której — jego zdaniem — nie mogą nic zrobić.
Odwrócone kibicowanie
Autor opisuje sytuację, w której zwolennicy „sprawiedliwości społecznej" cieszą się z porażki własnej drużyny na rzecz drużyny słabszej, uznawanej za „uciśnioną" — bo w ich obrazie świata to zwycięstwo równości.
Meritokracja kontra dyskryminacja pozytywna
- Meritokracja oznacza, że władzę i pozycje otrzymują ci, którzy są do tego najlepiej przystosowani.
- Model przeciwny opiera się na dyskryminacji pozytywnej — przywileje przyznawane według rasy, orientacji czy tożsamości płciowej, a nie kompetencji.
- Zdaniem autora taka konstrukcja jest niesprawiedliwa i niekonkurencyjna, ale to nieistotne — bo jej celem nie jest efektywność, lecz przejęcie władzy.
Migracja jako narzędzie walki o władzę
Mechanizm wyborczy w USA
- Spór o mur na granicy nie jest sporem humanitarnym, lecz sporem o głosy.
- Nielegalni migranci wpuszczani przez Demokratów stają się później ich elektoratem — są całkowicie zależni od tej partii, bo zmiana władzy oznaczałaby dla nich deportację.
- Republikanie, budując mur, ograniczają napływ takiego elektoratu, by chronić własną pozycję.
- Stopniowo zmienia się proporcja wyborców na korzyść Demokratów.
Konflikt Floryda–Waszyngton
- Kilka tygodni wcześniej gubernator Florydy zapowiedział, że w jego stanie nie będzie ideologii woke, i zaczął budować zaporę przeciw migrantom.
- Rząd federalny sprzeciwił się; do Florydy przyłączył się Teksas.
- Sytuację komentowano jako zwiastun wojny domowej; Joe Biden ostatecznie wycofał się z eskalacji, bo konflikt przed wyborami nie poprawiłby jego notowań.
Podwójne standardy medialne
- Autor porównuje dwa zdarzenia: zabójstwo białej dziewczyny przez nielegalnego migranta i zabójstwo czarnoskórego mężczyzny przez policjanta.
- Druga sprawa została nagłośniona globalnie; pierwsza — jego zdaniem — wyciszona.
- Gdy Biden nazwał sprawcę „nielegalnym migrantem", spotkała go fala krytyki (miał powiedzieć „osoba bez dokumentów") i publicznie przeprosił — bo zależy mu na głosach tej grupy.
- Autor poleca porównanie obu haseł w Wikipedii jako przykład różnic w sposobie podawania informacji.
Hiszpańscy „okupasi"
- W Hiszpanii mieszkanie może zostać zajęte przez obcą osobę, a prawo staje po stronie okupanta; właściciel, który spróbuje go usunąć siłą, ryzykuje więzieniem.
- Autor tłumaczy to identycznym mechanizmem: napływowi mieszkańcy (podaje przykład Marokańczyków w rejonach Barcelony) uzyskują prawo głosu według miejsca zameldowania i głosują na tych, którzy chronią ich status.
- System w ten sposób „strzela sobie w stopę", ale z punktu widzenia zdobycia władzy jest to opłacalne.
DEI — trzy filary korporacyjnej agendy
Autor przypomina, że regulacje spływają do firm z góry: żeby mieć wysoki ranking w indeksie S&P 500 i przyciągać inwestorów, spółka musi spełniać protokół narzucony przez BlackRock i Światowe Forum Ekonomiczne. Skrót DEI rozkłada na trzy elementy.
Diversity (różnorodność)
- W zarządzie i radzie dyrektorów muszą znaleźć się osoby transpłciowe, LGBT, czarnoskóre, z niepełnosprawnościami.
- Im mniej białych heteroseksualnych mężczyzn, tym lepiej — bo to „ciemiężyciele".
- Przykłady kulturowe: Netflix i Disney, który przerabia stare bajki, obsadzając np. czarnoskórą aktorkę w roli Małej Syrenki.
Inclusion (włączenie)
- Oznacza zakaz przypominania traumatycznych doświadczeń grup uciśnionych.
- Przytaczanie statystyk przestępczości według koloru skóry kwalifikuje się jako naruszenie i skutkuje cancel culture.
- Autor przywołuje przypadek z Wielkiej Brytanii: kobieta, której partner zginął w wypadku, opublikowała ku jego pamięci tekst ulubionej piosenki rapowej zawierający obraźliwe słowo — została zablokowana w mediach społecznościowych i skazana na kilka tygodni pozbawienia wolności.
- Wniosek: „masz milczeć i się uśmiechać".
Equity (sprawiedliwość rezultatu)
- To nie równość, lecz dyskryminacja pozytywna.
- Przykład: po głośnym zabójstwie czarnoskórego mężczyzny studenci jednej z amerykańskich uczelni zażądali zaliczenia bez egzaminów; wykładowca, który upierał się przy równym traktowaniu wszystkich, został nazwany rasistą, zwolniony i musiał się ukrywać.
- Zasada praktyczna: przy równych ocenach zatrudnić należy osobę z grupy uciśnionej, nie białego heteroseksualnego mężczyznę — bo ten jest „winny z definicji".
Historyczny argument autora: obietnice a rzeczywistość
Autor twierdzi, że hasła równości i sprawiedliwości zawsze służą wyłącznie zdobyciu władzy, po czym są porzucane:
- Lenin przed rewolucją domagał się wielopartyjności i różnorodności opinii; po zdobyciu władzy wprowadził dyktaturę proletariatu i zakazał pozostałych partii.
- Ajatollah Chomeini, przebywając we Francji, pisał o potrzebie wielu partii w Iranie; po objęciu władzy zaprowadził totalitaryzm i Strażników Rewolucji.
Wniosek: nikt, kto zdobędzie władzę, nie zrzeknie się prawa własności — nastąpi jedynie redystrybucja własności od większości do mniejszości.
Znaczenie terminu „woke"
- Słowo pochodzi od angielskiego „przebudzony" — sens jest taki, że społeczeństwo przez tysiąclecia „spało" i nie dostrzegało niesprawiedliwości wobec wszystkich poza białymi heteroseksualnymi mężczyznami.
- Autor uważa, że sami zwolennicy tej ideologii „strzelają sobie w stopę", bo agenda nie ma poprawić ich sytuacji, lecz odebrać im władzę i własność.
- Podsumowuje to jako „stary, dobry marksizm w nowym opakowaniu": zabrać bogatym, rozdać skrzywdzonym.
Reakcja i kontrofensywa
Sygnały odwrotu
- Po dekadzie dominacji kultury woke autor dostrzega narastający sprzeciw.
- Elon Musk poświęcił pieniądze i kupił sieć społecznościową wyłącznie po to, by przywrócić równowagę — żeby oprócz zwolenników agendy mogli mówić także jej oponenci.
- Wiele stanów aktywnie występuje przeciwko tej kulturze.
USA nie są jednorodne
- Nowy Jork i Chicago to centra kultury woke; Miami i Teksas — bastiony tradycji.
- W Nowym Jorku dominuje hasło BLM („czarne życia mają znaczenie"), w Miami — ALM („wszystkie życia mają znaczenie").
- Powiedzenie w Nowym Jorku, że „wszystkie życia mają znaczenie", skutkuje natychmiastowym zaszufladkowaniem jako rasista — bo celem agendy jest dekonstrukcja samej idei uniwersalnej równości, uznawanej za „białą ideę".
Rynek jako korekta
- Bud Light i Victoria's Secret zostały ukarane przez klientów — spadkiem sprzedaży i groźbą bankructwa.
- Obie firmy szybko zmieniły stanowisko: „to nie my, to marketingowcy, po prostu weszliśmy w niewłaściwe drzwi".
- Konkluzja autora: brak pieniędzy niezwykle skutecznie przeczyszcza umysły.
Kto wygra — nie wiadomo
Autor przyznaje, że nie potrafi przewidzieć wyniku: BlackRock, Światowe Forum Ekonomiczne i Partia Demokratyczna to bardzo silni gracze, ale po drugiej stronie stoi większość społeczeństwa przywykła do tradycyjnego porządku.
Refleksje ogólne
Zmienność świata
- Ludzie przyzwyczajają się do jednego obrazu świata, a potem budzą się w zupełnie innym.
- Przykład: ci, którzy 150 lat temu żyli w starym imperium, obudzili się w Związku Radzieckim — z przymusową kolektywizacją, represjami i wojną domową.
- Świat zmienia się nie w interesie większości, a większość daje się nabrać na propagandę.
Walka o władzę przez idee
- Zdobycie władzy jest możliwe tylko wtedy, gdy ludzie „przełkną" waszą narrację.
- Sto lat temu obietnica „zabierzemy bogatym i zaczniemy żyć" zakończyła się wojną domową, II wojną światową i kolektywizacją.
- Piękna opowieść służy zdobyciu władzy — jej realizacja nigdy nie jest gwarantowana.
- Autor przypisuje Leninowi tezę, że każde zagadnienie jest w istocie kwestią władzy, bo ten, kto ma władzę, rozstrzyga wszystko.
Paradoks „ciemiężycieli po stronie uciśnionych"
Wielu białych heteroseksualnych mężczyzn wspiera ruch woke, działając wbrew własnemu interesowi — autor nazywa to postawą „smierdiakowowską" i przykładem plastyczności ludzkiego mózgu.
Podsumowanie: nowe opakowanie starej idei
- Całość opisanego zjawiska to neomarksizm — chęć zniszczenia starego świata i zbudowania nowego w imię sprawiedliwości społecznej.
- Autor przywołuje „Ojców i dzieci" Turgieniewa i postać Bazarowa — nihilisty żądającego całkowitego zburzenia starej cywilizacji. Pięćdziesiąt lat po wydaniu książki przyszli bolszewicy i zrealizowali ten postulat.
- Dziś neomarksiści powtarzają ten sam schemat: „pożremy bogatych, zniszczymy wyzyskiwaczy i wtedy wszystko będzie uczciwie".
Przypowieść na zakończenie
Autor kończy krótką bajką: mały słoń, który uwielbiał śpiewać, zapragnął zostać ptakiem — przywiązał sobie dziobek i skrzydełka, próbował wić gniazdo i latać, ale nic z tego nie wyszło, bo słoń nie może stać się ptakiem.