„Instytucja” – nowa konstytucja dla Ukrainy. Współwładanie, cenzus kompetencyjny i spór o tożsamość narodową
Twórcy programu „Bojowi Miodojady” prezentują „Instytucję” – wieloletnio przygotowywany projekt nowej konstytucji Ukrainy, oparty na idei współwłasności i współzarządzania wspólnym dobrem zamiast tradycyjnego pojęcia obywatelstwa. Omawiają kluczowe innowacje dokumentu: system cenzusów kompetencyjnych zamiast „wulgarnej demokracji”, nową hierarchię wartości (godność ponad życiem), podmiotowość przyrody oraz mechanizmy chroniące przed dyktatem większości. W ostrej dyskusji ścierają się wizje przezałożenia państwa a kontynuacji istniejącego systemu, a także spór o miejsce języka rosyjskiego i nacjonalizmu narodowotwórczego we współczesnej Ukrainie. Całość kończy się refleksją, że dokument to nie gotowy rozkaz, lecz zaproszenie do publicznej debaty o zasadach współbycia po wojnie.
Obejrzyj filmBojowi Miodojady: prezentacja "Instytucji" – nowej wizji konstytucji dla Ukrainy
Wprowadzenie i kontekst spotkania
Autorzy programu rozpoczynają wieczorną transmisję, informując, że jeden z uczestników – Artyhryn – spóźnił się z powodu spraw wojskowych, w związku z czym jego udział przeniesiono na następny dzień na godzinę 13:00, gdzie ma odbyć się osobny, obszerny odcinek. W dzisiejszym spotkaniu biorą udział "ludowi filozofowie" oraz pozostali uczestnicy, którzy przynieśli ze sobą prezentację nowo wydanej książki pod tytułem "Instytucja" – dokumentu prawnego opisującego wizję nowej konstytucji dla Ukrainy.
Historia powstawania dokumentu
Prace nad koncepcją nowego społeczeństwa rozpoczęły się już około 2015 roku w ramach dyskusji nad tzw. "Chartą Przyszłości". Sam pomysł przełożenia idei na język prawniczy, z przekonaniem, że można ją realnie wdrożyć, pojawił się w latach 2018-2019. Twórcy podkreślają, że w ukraińskim społeczeństwie od dawna – już od 2010 roku – pojawiała się idea nowej konstytucji, jednak pozostawała ona w marginalnym środowisku wąskiej grupy ekspertów.
Problem z Konstytucją z 1996 roku
Uczestnicy dyskusji wskazują, że obowiązująca Konstytucja z 1996 roku była wielokrotnie "przykrawana" w sposób niekonstytucyjny:
- W 2010 roku decyzja Sądu Konstytucyjnego w sposób niekonstytucyjny zmieniła formę rządów.
- W 2004 roku tę decyzję odwołano.
- W 2010 roku odwołanie z 2004 roku zostało zniesione w sposób konstytucyjny.
- W 2014 roku ponownie w sposób niekonstytucyjny zniesiono decyzję z 2010 roku.
Podkreślono istnienie mitu, że Konstytucja z 1996 roku jest dokumentem idealnym, a jedyny problem to jej niewykonywanie. Tymczasem, jak wynika z analiz przeprowadzonych podczas prac Konstytucyjnego Zgromadzenia Ukrainy w 2012-2013 roku (pod przewodnictwem Krawczuka, sekretarz Stawnijczuk), około 70% norm konstytucyjnych nie działało jako normy bezpośredniego zastosowania. Co więcej, sami autorzy konstytucji przyznawali, że niektóre rozdziały – zwłaszcza dotyczące władzy ludu (wybory, referenda) – zostały celowo sformułowane tak, by uniemożliwić skorzystanie z nich.
Dwa konkurencyjne podejścia do konstytucji
W trakcie prac nad dokumentem ścierały się dwa zasadnicze podejścia:
- Konstytucja jako narzędzie przezałożenia państwa – oznacza uznanie porażki dotychczasowego systemu (w tym porażki w wojnie), pełną lustrację całej klasy politycznej odpowiedzialnej za tę porażkę oraz stworzenie zupełnie nowych struktur i zasad rządzenia.
- Konstytucja jako kontynuacja istniejącego porządku – zakłada jedynie wymianę ludzi przy zachowaniu tych samych struktur (np. wprowadzenie frontowców na stanowiska bez zmiany systemu).
Autorzy podkreślają, że te podejścia są ze sobą nie do pogodzenia, a bez wyboru drogi "przezałożenia" cały dokument straciłby sens.
Charakter i status dokumentu
- Dokument został wydany w nakładzie 100 egzemplarzy, cena – 1000 hrywien; autorzy sami przyznają, że niewiele osób w Ukrainie będzie gotowych zapłacić taką kwotę.
- Wcześniej wydano wersję w językach rosyjskim i angielskim, obecnie przygotowywana jest dystrybucja przez Amazon.
- Konstytucja obecna (z 1996 roku) określona zostaje jako postkolonialna – mimo że pracowali nad nią ukraińscy prawnicy, w dużej mierze pozostaje ona konstrukcją kolonialną, zawierającą wiele wewnętrznych sprzeczności dotyczących władzy i zarządzania, co wpływa na obecną nieefektywność systemu władzy.
- Zdecydowano, że dokument ma być kompletnym tekstem prawniczym, a nie zbiorem luźnych idei – tak, by w momencie następnego kryzysu konstytucyjnego (określanego jako "moment konstytucyjny po wojnie") społeczeństwo miało gotową odpowiedź na pytanie "jak żyć inaczej", czego zabrakło podczas poprzednich kryzysów.
- Dokument przewiduje również mechanizm własnej zmiany – nie jest to tekst "na zawsze", lecz proces (konstytuanta), wymagający stałej rewizji i regulacji w zmieniającym się świecie. Obok samej Instytucji powstał też bardziej fundamentalny tekst – "Umowa o polityce" (договір о політії), opisujący zasady współbycia poprzedzające samą konstytucję.
Krytyka mechanizmów obecnej Konstytucji
Wskazano kluczową wadę obowiązującej konstytucji: brak norm gwarancyjnych bezpośredniego działania. Zamiast tego prawa i wolności są jedynie deklarowane, z odesłaniem do ustaw, które z kolei odsyłają do procedur, te – do aktów podustawowych, te – do instrukcji, a instrukcje – do ustnych poleceń. W efekcie działa "przecinek instrukcji", a nie duch rządów prawa. Mimo to zauważono paradoks: mimo deklaratywnego charakteru, artykuły 5 i 13 obecnej konstytucji (o źródle władzy i wspólnym dobru) są przez ludzi traktowane jako wartość do obrony i element istniejącej umowy społecznej, którą warto kontynuować w kolejnych iteracjach procesu konstytucyjnego.
Kluczowa zasada nowej Konstytucji: współwłasność i współzarządzanie
Centralnym pomysłem nowego dokumentu jest zasada "współwłasności i współzarządzania" (совладение и соуправление) wspólnym dobrem narodowym. Zamiast pojęć "naród" i "obywatele" wprowadza się koncepcję, w której wszyscy są współwłaścicielami wspólnego majątku i mogą liczyć na dochody z tego majątku (podawane są przykładowe kwoty – 1,35 mld / 1,44 mld) w postaci tzw. "republikańskiej doli" (частка). To ma tworzyć wspólny interes we wzroście wartości tego majątku.
Aktywa kontra zasoby
Poruszono uwagę Ołeksija Kusza, że realnych zasobów (np. wspomniany 1 bilion) może zabraknąć nawet na pokrycie kosztów wojny, jeśli dzielić je "zasobowo" (na głowę mieszkańca). W przeciwieństwie do podejścia "zasobowego", w którym mniej ludności oznacza większą działkę na osobę, autorzy proponują podejście "aktywowe": Ukraina przyszłości to nie kraj zasobów do sprzedania w detalu czy prywatyzacji, lecz kraj aktywów, które trzeba zachować jako wspólne dobro niezależnie od liczby ludności.
Poruszono też kwestię, kto jest "pierwszym aktywem" państwa – padła propozycja, że są to ludzie chcący żyć w Ukrainie, co wywołało dyskusję o granicach tego pojęcia (czy dotyczy to również cudzoziemców) oraz o konieczności jasnych kryteriów ("cenzusów").
Dyskusja filozoficzna: co tworzy Republikę?
Powstał ożywiony spór o naturę wspólnoty i Republiki:
- Jedna strona argumentuje, że Republika powstaje wtedy, gdy pojawia się wspólna sprawa (przedmiot współzarządzania) – dopiero wspólny przedmiot rodzi wspólnotę.
- Druga strona kontruje, że Republika to przede wszystkim ludzie, którzy chcą mieć wspólną przyszłość z innymi konkretnymi ludźmi – wspólnota powstaje pierwsza, a dopiero potem znajduje sobie wspólną sprawę. To jest opisane jako "prymordialna wspólnota" – powstająca bez racjonalnych przesłanek, podobnie jak miłość, którą najpierw się czuje, a dopiero potem racjonalnie tłumaczy.
Zwrócono uwagę, że relacje tworzące Republikę dotyczą nie tylko relacji międzyludzkich, ale też stosunku do ziemi, przyrody, przeszłych i przyszłych pokoleń – co ma szczególne znaczenie archetypowe dla Ukrainy.
Podkreślono także rozróżnienie między pojęciem Republiki a państwem – obecna Konstytucja była tworzona pod państwo, podczas gdy nowy dokument jest konstytucją Republiki, co stanowi zasadniczą różnicę.
Problem zaufania i tożsamości narodowej
Dyskusja zeszła na temat, dlaczego 20-30% ludności wyjeżdża z kraju mimo bogactwa zasobów – wskazano, że ludzie nie wierzą, że te zasoby kiedykolwiek staną się realnie "ich". Podniesiono kwestię zaufania jako fundamentu wspólnoty, przy czym etniczność jako spoiwo została uznana za niewystarczającą (wystarczyła np. na rok wojny, potem potrzebny jest przymus). Zaznaczono, że to, co łączy lub dzieli ludzi, zależy od jakości wyobrażeń zbiorowych – im bardziej prymitywne wyobrażenie, tym bardziej dzieli, a nie łączy.
Na koniec pojawiła się żartobliwa propozycja wpisania do artykułu pierwszego zapisu karzącego za "naruszenie zaufania" karą pozbawienia wolności, co zakończyło dyskusję żartem i rozejściem się uczestników.
Cenzus jako mechanizm zarządzania wspólnym dobrem
Autorzy omawiają jedną z 39 kluczowych innowacji dokumentu – cenzus. Skoro obywatele mają być współwłaścicielami wspólnego dobra, to zarządzanie nim musi być profesjonalne, a nie przypadkowe. Wprowadza się więc system cenzurowania (weryfikacji kompetencji) dla osób zajmujących stanowiska związane z zarządzaniem dobrem wspólnym:
- Jest to złożona, hierarchiczna struktura, otwarta dla wszystkich, ale wymagająca zdobycia i okresowego potwierdzania odpowiednich kwalifikacji.
- Na poziomie ogólnoobywatelskim wystarczy znajomość ustroju konstytucyjnego kraju, w którym się żyje.
- Na wyższych poziomach (politycznym, strategicznym) wymagana jest coraz głębsza znajomość struktury organizacyjnej i mechanizmów funkcjonowania państwa.
- Dokument wprost wprowadza konieczność istnienia poziomu strategicznego zarządzania, którego obecnie na Ukrainie faktycznie brakuje – mimo że o strategiach mówi się wiele, realnego zarządzania strategicznego nie ma.
Autorzy podkreślają, że słowo „cenzus" źle kojarzy się w języku ukraińskim (z cenzurą, zakazami, cenzusem majątkowym czy osiadłości), tymczasem chodzi wyłącznie o dopuszczenie do stanowisk wymagających określonych kompetencji i wiedzy. Zaznaczają, że w praktyce cenzusy już funkcjonują de facto (wykształcenie, doświadczenie, znajomość języków przy zatrudnieniu), ale nie obejmują najwyższych szczebli władzy politycznej i strategicznej (np. prezydenta), co jest obecnie problemem.
Cenzus a demokracja
Pojawia się zarzut, że wprowadzenie cenzusów przeczy demokracji – każdy ma prawo głosu. Autorzy odpowiadają, rozróżniając:
- demokrację wulgarną (powszechne prawo głosu, prawo do bycia wybieranym bez żadnych wymogów),
- demokrację kompetencyjną, w której prawo wybierania i prawo bycia wybieranym to dwie różne rzeczy.
Porównują to do prowadzenia samochodu: aby usiąść za kierownicą, trzeba znać zasady ruchu drogowego. Podobnie, aby zarządzać dobrem wspólnym (usiąść „za kierownicą kraju"), trzeba przynajmniej rozumieć podstawowe zasady funkcjonowania Republiki. Proponuje się, by prawo głosu było uzależnione od zdania testu potwierdzającego rozumienie tego, na co się głosuje – ma to zapobiec manipulacjom i utrudnić skup głosów (kupowanie głosów traci sens, jeśli głos jest świadomy).
Podkreślono też, że różne poziomy zarządzania wymagają różnych kompetencji – prezydent nie powinien zajmować się kanalizacją, a starosta wiejski integracją z NATO. Cenzus pełni więc podwójną funkcję: dopuszcza do zarządzania, ale też pokazuje granice własnej kompetencji – uczy, że nie każdy może i powinien decydować za wszystkich, w przeciwieństwie do obecnej praktyki, gdzie "profesjonalni menedżerowie" skaczą między zupełnie różnymi resortami.
Zastrzeżono, że brak cenzusu nie oznacza żadnego pozbawienia praw – każdy, niezależnie od udziału w zarządzaniu wspólnym dobrem, otrzymuje swoją republikańską dolę oraz zachowuje pełną swobodę działania w sferze własności prywatnej.
Kto ustala cenzus i jak działa w praktyce
Pojawia się dodatkowe wyjaśnienie mechanizmu cenzusów kompetencyjnych, poruszone w dalszej części rozmowy:
- Każdy szczebel (od gminy po poziom strategiczny) odpowiada określonym kompetencjom zawodowym, zapisanym w konstytucji.
- Zasady mają być przejrzyste, z jasnymi wymaganiami i jasną kontrolą – analogicznie do obecnych mechanizmów typu ZNO (egzaminy państwowe) czy wymogi wykształcenia.
- Podkreślono, że dokument nie opisuje gotowego, ostatecznego mechanizmu wdrożenia – to ma być proces tworzony przez same wspólnoty i organy zarządzania w praktyce.
Nowy stosunek do przyrody, dzieci i osób z niepełnosprawnościami
Instytucja wprowadza fundamentalnie nowe podejście w kilku obszarach:
- Przyroda traktowana jest nie jako zasób, lecz jako odrębny podmiot, wobec którego ludzie przyjmują odpowiedzialność.
- Dzieciństwo przestaje być definiowane wyłącznie liczbą przeżytych lat – zauważono, że współcześnie niektóre 13-14-latki są bardziej dojrzałe niż niektórzy dorośli w wieku 60-70 lat, którzy mentalnie pozostają dziećmi.
- Osoby z niepełnosprawnościami – zamiast jednostronnej „adaptacji do społeczeństwa" (co zakłada wcześniejsze wykluczenie), proponuje się wzajemną adaptację – społeczeństwa do tych osób i tych osób do społeczeństwa.
Nowa hierarchia wartości konstytucyjnych
Jedną z kluczowych innowacji filozoficznych dokumentu jest przewartościowanie hierarchii dóbr. W tradycyjnej ukraińskiej konstytucji najwyższą wartością było życie. W Instytucji hierarchia wygląda następująco:
- Godność – najwyższa wartość, sięgająca sfery immanentno-transcendentnej, egzystencjalnej, granicznej między ludzkim a boskim.
- Prawa zdobywane w Republice.
- Wolność – rozumiana nie jako samowola, lecz jako zjawisko społeczne, umowne.
- Życie – dopiero na czwartym miejscu.
Oznacza to, że życie można poświęcić za wolność, za prawa w Republice, za samą Republikę czy za godność. Autorzy zaznaczają, że jest to zupełna innowacja, niespotykana ani w konstytucji ukraińskiej, ani w wielu innych – choć podobne przemyślenia po II wojnie światowej prowadzili Niemcy (choć nie tworzyli nowej konstytucji, lecz reinterpretowali istniejącą).
Mechanizmy współzarządzania dla obywateli
W przeciwieństwie do obecnego systemu, Instytucja przewiduje realne narzędzia partycypacji obywateli:
- Możliwość wpływania na decyzje zarządcze spółek publicznych.
- Wpływ na decyzje zarządcze na poziomie lokalnych wspólnot (hromad).
- Udział w referendach i konsultacjach ogólnokrajowych, przy czym udział ten wymaga określonego cenzusu, ale głos jest realnie liczony, a nie stanowi imitacji konsultacji społecznych.
- Możliwość odwołania urzędnika lub delegowanego przedstawiciela.
To zasadniczo odróżnia projekt od wcześniejszych projektów konstytucyjnych (np. z 1992 roku), gdzie takich instytucji nie było. System ten łączy się z indeksem efektywności zarządzania – wzrost lub spadek republikańskiej doli ma być bezpośrednim, widocznym dla każdego obywatela wskaźnikiem jakości rządzenia.
Terytorialna organizacja i wspólnoty (hromady)
Zasygnalizowano, choć bez rozwinięcia z braku czasu, że dokument wprowadza zupełnie inną zasadę organizacji terytorialnej opartą na pojęciu hromady hromad (wspólnoty wspólnot) oraz odmienne rozumienie jedności samorządu lokalnego. Zaznaczono też, że w projekcie konstytucji nie ma w obecnej formie prezydenta ani parlamentu w tradycyjnym rozumieniu – parlament wprawdzie istnieje, ale przepisy przejściowe przewidują stopniowe przejście do głosowania cyfrowego.
Spór o naturę wspólnej własności i wspólnoty
Dyskusja powraca do pytania, czy współwłasność jest tym, co realnie łączy ludzi. Argumentowano, że:
- Współwłasność nie zawsze jest tym, co jednoczy naród – przykładem Ukraina, gdzie silniejszym spoiwem bywa wspólny język, historia i kultura, a nie majątek.
- Padł ironiczny przykład: naród broni się nie dlatego, że ma czołgi czy rakiety, ale dlatego, że ma język (nawiązanie do „patrolu językowego").
- Podkreślono, że poziom współzarządzania musi łączyć się ze strategicznym współwładaniem, które pokazuje wspólny kierunek, dokąd społeczeństwo w ogóle zmierza razem.
Konflikt wokół kwestii językowej i tożsamościowej
Powstał ostry spór dotyczący podejścia do kwestii narodowej i językowej w konstytucji:
- Jedna strona (reprezentowana przez Daciuka) uważa, że najpierw trzeba przejść i zakończyć okres państwa narodowego i nacjonalizmu narodowotwórczego, najlepiej jeszcze w trakcie wojny, a dopiero w okresie powojennym przejść do sytuacji post-narodowej, opartej na współbyciu.
- Druga strona sprzeciwia się takiemu podejściu, twierdząc, że próba przemilczenia, wyniesienia poza nawias i stygmatyzowania kwestii narodowowyzwoleńczych, dekolonialnych i tożsamościowych w warunkach walki o niepodległość jest błędem, który – podobnie jak polityka „kraciasta" – prowadzi w rzeczywistości do wojny domowej.
- Pojawia się osobisty przykład: rodzina jednego z uczestników od ponad dwóch stuleci mieszka na południu Ukrainy, nie ma ukraińskiej krwi, a jego językiem ojczystym, w którym śpiewano mu kołysanki, jest rosyjski lub jidysz – co stawia pytanie, jak taka osoba ma się identyfikować w ramach nowej wspólnoty narodowej.
Dyskusja pokazuje, że kwestia języka i tożsamości narodowej pozostaje w projekcie konstytucji punktem spornym, częściowo rozwiązanym poprzez odesłanie do interpretacji lub wyniesienie poza nawias w trakcie prac nad dokumentem (zakończonym w formie roboczej na przełomie 2020/2021, przed pandemią COVID-19).
Dalszy ciąg sporu o kwestię językową
W kolejnej części dyskusji spór o sytuację językową na Ukrainie kontynuowany jest z jeszcze większą ostrością. Jeden z rozmówców przywołuje przykład rzekomych „patroli językowych" działających w Iwano-Frankiwsku, które miałyby podchodzić do osób mówiących po rosyjsku i naruszać ich konstytucyjne prawa, podczas gdy Rzecznik Praw Obywatelskich nic w tej sprawie nie robi. Pojawia się zarzut, że jest to nadużycie i przesada.
- Jedna strona argumentuje, że nie da się jednocześnie proponować „współbycia" i ignorować drugiej strony, dla której język rosyjski jest realnym wyzwalaczem traumy (triggerem).
- Pada propozycja rozwiązania praktycznego: kto nie chce, niech nie korzysta z rosyjskiego, można tworzyć przestrzenie wyłącznie ukraińskojęzyczne (np. kawiarnie), choć rozmówca zauważa, że to formalnie już naruszałoby prawa konstytucyjne i mogłoby wywołać reakcję odwrotną.
- Kluczowy zarzut wobec Daciuka: jako prawnik broni on „nacjonalizmu narodowotwórczego", który jest sprzeczny z obowiązującą konstytucją, ponieważ twierdzi, że w sytuacji kryzysowej i zagrożenia obecna konstytucja „nie działa", więc jej się nie realizuje.
- Daciuk odpowiada, że społeczeństwo musi przejść etap nacjonalizmu narodowotwórczego i zakończyć go dopiero w samej konstytucji, im szybciej tym lepiej – dopóki trwa wojna, ten etap jest nieunikniony.
Wartości pierwotne (prymordialne) ponad język i współwłasność
Pojawia się pytanie o istnienie wartości „prymordialnych" (pierwotnych), które są ważniejsze niż język i współwłasność – rzeczy, dla których ludzie w ogóle chcą być razem, zanim jeszcze dojdzie do ustalania zasad współwładania. Zauważono, że:
- Wojna stała się na tyle totalna, że populacja może się skończyć szybciej, niż jakikolwiek „monomit" zdoła objąć całe społeczeństwo.
- Każda jednomodelowa wizja (monomodelowość) w warunkach różnorodności „zabija" – tak jak zabija etnokratyczny projekt.
- Porównano stanowisko Daciuka do postaci znanej ukraińskiej działaczki językowej (Farion), zarzucając mu podobny brak słuchania drugiej strony – on jednak odpiera to porównanie, podkreślając różnicę między dyskusją a atakiem personalnym.
Ostatecznie uczestnicy zgadzają się, że to pytanie – „dlaczego mamy być razem" – pozostaje otwarte i nie ma na nie jeszcze jednej odpowiedzi; instytucja (dokument konstytucyjny) ma rozwiązywać ten problem poprzez zasadę samorządności wspólnot (hromad), pozwalając każdej grupie żyć według własnych wartości, przy jednoczesnym uzgodnieniu, że model jednorodny (monomodelowy) dla całej Republiki nie jest możliwy do zrealizowania.
Osobisty wymiar tożsamości
Jeden z uczestników dzieli się osobistą refleksją: jego rodzina mieszka w Kijowie od XVI wieku, mimo to słyszy zarzuty bycia „przyjezdnym" (panajechawszij). Podkreśla, że czuje się kijowianinem, a Kijów to miejsce, gdzie chce żyć – nawiązując do wcześniejszej wątpliwości, czy tego rodzaju przywiązanie może przetrwać zmiany.
Znaczenie nazwy „Instytucja" / „Inoституція"
Wyjaśniono etymologię nazwy dokumentu: po ukraińsku brzmi ona jako gra słów między „instytucją" a słowem „inakszij" (inny) – stąd „Iноституція”. Autor przyznał, że nazwa powstała niejako przypadkowo, ale świadomie zachowuje podwójne znaczenie, sugerujące „inną", odmienną instytucję.
Pytania widzów: własność, ekosystemy i relacja z przyrodą
Pojawiły się pytania dotyczące własności prywatnej i tego, czy będzie ona częścią kolejnej dyskusji. Autorzy wyjaśniają:
- Własność to tylko jeden, zasobowy sposób reprezentacji aktywów – pojęcie „aktywów” jest szersze niż „własność”.
- Odbyło się już kilka okrągłych stołów poświęconych pojęciu własności, które w tym projekcie jest mocno przekształcone – np. nic żywego nie może być przedmiotem własności.
- Padło pytanie, czy ekosystemy (np. ziemia) mogą być czyjąś własnością – padła ironiczna riposta o „patrolach estetycznych” sprawdzających, jak ktoś sprząta po swoim psie, co wywołało żartobliwą wymianę zdań o współistnieniu z psami i zwierzętami.
Autorzy podkreślają, że dokument już teraz zawiera zalążki myślenia o przyszłych relacjach z naturą, sztuczną inteligencją, kosmosem czy potencjalnie obcymi cywilizacjami – i że „Instytucja" nie jest rozkazem do wykonania, lecz zaproszeniem do rozmowy o zasadach współbycia, współwładania i relacji z przyrodą. Autorzy przyznają, że nie są pewni, czy proponowane rozwiązania są odpowiednie dla wszystkich – stąd potrzeba szerokiej dyskusji publicznej.
Konsensus twórców dokumentu
Podkreślono, że autorzy dokumentu – w tym zmarły już Borys Jakowycz Bezpały, przedstawiciel klasycznej szkoły myślenia konstytucyjnego – mimo różnic zdań (np. w kwestii wzmianki o Bogu w tekście, którą jeden z autorów bronił, ale ostatecznie ją usunięto) zdołali dojść do porozumienia co do zasady, że dokument powinien być najpierw filozoficzny, a dopiero potem prawny. Wspólnota licząca osiem rodzin, które połączyły swoje aktywa, żyje już według zasad tej instytucji w praktyce.
Sceptycyzm wobec realizacji w warunkach istniejącego "deep state"
Pojawia się poważny zarzut sceptyczny: nawet najlepszy system merytokratyczny nie zadziała, dopóki istnieje faktyczny „głęboki układ" (deep state) – nieformalna sieć wpływów (NABU, GPU, SBU itd.), w której np. stanowisko ambasadora może objąć osoba przypadkowa, jeśli zadzwoni odpowiedni człowiek. Odpowiedziano na to wprost:
- Żadna konstytucja ani instrument prawny sam w sobie nie pomoże, jeśli społeczeństwo nie zechce realnie zmienić systemu – instytucja jest jedynie narzędziem, które może to umożliwić, o ile pojawi się wola zmiany.
- Zaproponowano dwie drogi wdrażania innowacji w warunkach głęboko zakorzenionego systemu: brutalną (bolszewicką, poprzez przemoc i eliminację części populacji) albo budowanie struktur równoległych, niezależnych od istniejących instytucji.
- Przykładem historycznym jest policja – dopóki była strukturą oddzielną od MSW, funkcjonowała dobrze; gdy ją zintegrowano, przekształciła się w skorumpowaną strukturę na wzór dawnej DAI.
Mechanizmy chroniące przed dyktatem większości
Zaznaczono, że w dokumencie od początku zawarto przekonanie, iż większość nie zawsze ma rację, zwłaszcza w sytuacjach zmiany strategicznej, gdyż większość z natury działa konserwatywnie. Stąd w konstytucji zapisano mechanizmy ograniczające całkowitą dominację większości.
Przykład Atatürka
Jako historyczną ilustrację przywołano reformy Atatürka w Turcji lat 20. XX wieku:
- Zignorował on wolę konserwatywnej większości, opierając się na resztkach armii i nowej organizacji społecznej powstałej po I wojnie światowej i wojnie z Grecją.
- Miał realną siłę, ponieważ społeczeństwo wierzyło, że prowadzi je we właściwym kierunku (akt wiary), miał jasną wizję modernizacji, szybko ją realizował oraz dysponował instrumentami przymusu (stłumił Kurdów, Ormian itd.).
- Czwartym elementem, którego brakowało wówczas Atatürkowi (a istnieje dziś) jest internet – co zmienia dynamikę wdrażania podobnych projektów.
- Nawiązano też do rewolucji bolszewickiej 1917 roku, która zwyciężyła bez internetu, ale mimo to jej idee (poprzez plotkę, prasę, telegraf) rozprzestrzeniały się szybko po całym świecie, wywołując wrzenie społeczne w Ameryce Łacińskiej, Australii czy Azji Południowej – zjawisko to, zdaniem uczestników, działa do dziś (przywołano cytat poety Nauma Korżawina o tym, że Stany Zjednoczone „siedmiomilowymi krokami" realizują idee socjalizmu).
Autorzy zauważają zasadniczą różnicę filozoficzną: modele bolszewickie są monomodelowe i łatwiej je „wcisnąć" społeczeństwu niż trudną drogę uzgadniania różnorodności, jaką proponuje Instytucja, oparta na zasadzie niedominacji i różnorodności.
Zakończenie spotkania
Na koniec ogłoszono praktyczne informacje:
- W niedzielę o godzinie 16:00 odbędzie się spotkanie na żywo dla widzów w Kijowie (dla ok. 40-50 osób) w biurze, gdzie będzie można porozmawiać osobiście z autorami oraz nabyć egzemplarze książki „Instytucja".
- Uruchomiono sprzedaż dwóch książek: samej „Instytucji" oraz książki Oli Michajłowej – linki mają zostać umieszczone w opisie streamu na Telegramie.
- Prowadzący podziękowali widzom za aktywny udział w dyskusji na czacie i zakończyli spotkanie słowami otuchy dotyczącymi trwającej wojny.